
Do twórczości Kirsty Moseley nie byłam za bardzo przekonana. Po przeczytaniu kolejnej części o losach Anny i Ashtona już wiem, że nie polubiłam i nie polubię się z tą autorką. Moim zdaniem jej historie są za bardzo przesłodzone i jest tak za słodko ogólnie. Brakuje mi w nich głębszego sensu.